sobota, 27 września 2014

Rozdział 1

-Jezu! dobrze mamo-odpowiedział loczek.
-Czemu jesteś taki arogancki?
-Mamo przestań ,po prostu się martwię.
-Ty się martwisz? Ja mam pracę, Gemmę, Ciebie, ojciec nas zostawił. Wiesz jak mi trudno? Ty wybrzydzasz obozami i jeszcze mówisz ,że się martwisz ,czy ty jesteś poważny? Masz trzynaście lat czasami zachowujesz się na trzy!
-Skończ- Wysyczał chłopiec patrząc przelotnie na matkę.
Jej słowa go raniły. Bardzo tęsknił za ojcem ,a jego ostatnie przypuszczenia dawały mu jeszcze większy powód do smutku-Harry myślał ,że nie można być większym dziwakiem niż kiedy był wcześniej ,a to ,że interesował się chłopcami co było chore* wypychało go za granice nienormalności.
Przez resztę drogi nie odrywał wzroku od szyby-nie chciał przecież ,żeby Annie zobaczyła łzy spływające po twarzy nastolatka.
                                                                           *
Louis od dawna nie widział tak szerokiego uśmiechu na swojej twarzy-,ale kiedy mały, chudy blondynek* się cieszył uśmiech z twarzy szesnastolatka  przez cały dzień był nie do zdarcia ,no prawie ponieważ po 15 minutach dwunastoletni  blondas wybuchł płaczem, kiedy dowiedział się ,że nie może dzielić domku obozowego ze starszym kolegą. Louis też nie był szczęśliwy ,że nie będzie miał chłopca pod opieką, ale był świadomy ,że z powodu czteroletniej różnicy wiekowej pomiędzy przyjaciółmi nie będą mogli mieszkać w jednym domku ,jednak wolał nie informować o tym przedwcześnie kolegi.
Po rozmowie i obietnicach typu "Jasne Niall będę cię odwiedzać codzienne" czy "Pamiętaj jak ci zrobią krzywdę to mi powiedz, a tyłków z krzesła nie podniosą" Lou odprowadził młodszego chłopca do jego domku głównie dla tego ,że chudziutki chłopiec nie doniósłby sam swoich bagaży ,albo po prostu po to by zobaczyć  jakim stopniu chłopiec ma przechlapane. Miał nadzieję ,że jego współlokatorzy nie będą szkolnymi łobuzami czy klasowymi cwaniaczkami (jakich ze szkoły podstawowej głównie pamięta).Kiedy doszli już przed drewniany budynek Lou przebiegł wzrokiem przez 5 stojących koło drzwi sylwetek. Uśmiech mimowolnie zszedł mu z twarzy, kiedy zobaczył dwóch najbliżej stojących chłopców, byli ubrani w bluzy do gry w rugby i sportowe buty ,a na oko mieli czternaście lat. Trochę dalej stał chłopiec o rudych włosach ,który zaczął się uśmiechać ,gdy zauważył Niall'a, nie był wysoki ale po jego już męskiej posturze i opiekuńczym wyrazie twarzy jaki pojawił się na widok przestraszonego blondyna ,dało się wywnioskować ,że ma na pewno więcej niż dwaj sportowo ubrani chłopcy. Na szczęście Niall nie miał tak wielkiego pecha ja Louis sądził -rudy chłopiec na pewno go zrozumie. Dalej stał "przeciętny nastolatek tej dekady" miał na sobie przetarte dżinsy i grzebał scyzorykiem w belce.-Jak Louisa denerwowali tacy-nijacy ludzie, można było podkreślić ich jednym słowem "nic". Po prostu nic szara rutyna, pustka. Louis nawet nie zauważył podchodzącego  do stojącego obok Niall'a opiekuna -był zajęty dalej śledzeniem pozostałych mieszkańców drewnianego domku. Ostatnim z nich był nie wątpliwe najwyższy ,ale prawdopodobnie najmłodszy ,jego zielone oczy były przysłonięte przez wielkie okulary ,a twarz zasłaniały czekoladowe loki. Louis przez chwilę miał ochotę nakręcić je na swoje palce ,ale czyjś głos oderwał go od myśli.-Louis odwrócił się gwałtownie i ujrzał tam opiekuna.
-Ty chyba nie stąd ? Proszę pójść do swojej grupy.-Powiedział stanowczo opiekun.
-Tak ,tak ,jasne ja tylko odprowadzałem kolegę.-Powiedział zmieszany i odszedł w stronę domku numer 23.
Kiedy szesnastolatek był już na ganku mógł stwierdzić ,że domek był o wiele mniejszy niż ten w ,którym mieszkał jego przyjaciel i ,że nie będzie miał przynajmniej znośnych lokatorów świadczył o tym (najwidoczniej przemycony na teren obozu) alkohol ,widoczny przez szybę i jakiś mulat wulgarnie całujący "tanią" blondynkę (również widoczny przez szybę)
______________________________________________________________________
I jak wam się podoba 1rozdizł?. Za wszystkie błędy przepraszam C: Wiecie jestem nowa na Bloggerze C: Następny rozdział za tydzień zapraszam.
*-T jest rok 1984,wecie jak wtedy było ;)
*-Teraz wam tg nie wytłumaczę dowiecie się na koniec.
Strasznie przepraszam ,że nazwałam Pezz tanią ,ale wiecie na potrzeby ff xd
A jednak zmiana piszę rozdziały :D Będą dodawane w raz na tydzień (piątek lub sobota ,ewentualnie niedziela)

niedziela, 7 września 2014

Powiadomienie

Na razie zawieszam działalność xd
                                                  JUŻ ODWESIŁAM HAHAH

poniedziałek, 1 września 2014

Prolog

Trzynastoletni Harry bardzo się cieszy ,kiedy rozpoczynają się wakacje. Wakacje -to słowo oznacza wiele -zabawy z przyjaciółmi, wyjazd z mamą i siostrą w góry, śpiewanie przed lustrem rano bez krzyków pospieszenia, obserwowanie gwiazd przez niemal całą noc.-Czy to nie brzmi wspaniale? Brzmi ,prawda. Teraz wyobraźcie sobie zawód chłopca kiedy się dowiedział ,że jedzie na jakiś nudny obóz na ,którym będzie zapewne dużo chłopców w obrzydliwych przepoconych koszulkach i tłustych włosach ,albo jeszcze gorszych dziewczyn w różowych spódniczkach i brokatowych trampkach. Kiedy jest na miejscu jego dziwactwo daje się we znaki ,kiedy się dowiaduje ,że zauroczył się w starszym o nie całe trzy lata chłopcu.-Harry postanowił go unikać ,ale czy to będzie możliwe przez głupi żart ,którego ofiarą zostali obaj chłopcy?.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Hejka zmieniam prolog tamten pył okropny:)